O Iredyńskim to rozmowa

Postanowiliśmy rozmawiać o Iredyńskim. By wprowadzić go do przestrzeni dyskusji publicznej jako temat, punkt odniesienia, może nawet punkt wyjścia. Warto przewartościowywać kanony, wskrzeszać umarłych, przypominać niesprawiedliwie nieobecnych, tworzyć podwaliny nowych analiz i tak oto (jak się uda!) kierować myśl na nieskostniałe, twórcze tereny. Na dobry początek przeprowadziliśmy rozmowę z Bartoszem Kowalczykiem, autorem wstępu do pierwszego tomu Dzieł zebranych Ireneusza Iredyńskiego.

Dlaczego Iredyński zniknął ze świadomości czytelników? Odbiór jest taki, że to postać z wyblakłej już epoki.

Iredyński nie całkiem zniknął z krajobrazu polskiej literatury, choć rzeczywiście można określić go mianem twórcy niszowego. Pamiętają o nim przede wszystkim ludzie teatru – sztuki Iredyńskiego nadal goszczą na scenach. Znają go zapewne miłośnicy kina polskiego – dla nich jest przede wszystkim autorem scenariuszy filmów, które weszły już do klasyki, wystarczy choćby przypomnieć Przejście podziemne Kieślowskiego. Iredyński pozostaje jednak niemal zupełnie nieznany jako prozaik, a stoi za tym brak publikacji po 1989 roku.
Z czego wynikało to zaniechanie, trudno teraz jednoznacznie stwierdzić. Przypuszczam, że miało to niemały związek z ówczesnym układem sił politycznych i faktem, że Iredyński znajdował się niejako poza nim. Oczywiście należy pamiętać o jego pobycie w więzieniu w latach 60. i o jego wypowiedziach skierowanych przeciwko ustrojowi komunistycznemu, które stanowiły najbardziej prawdopodobną przyczynę uwięzienia młodego, niepokornego pisarza. Po tym doświadczeniu Iredyński jakby sam siebie wyrzucił poza nawias polityki i nie opowiedział się po żadnej ze stron, co musiało osobiście dotknąć kilka osób. W tym newralgicznym punkcie historii różnił się Iredyński od swoich kolegów, którzy stanęli po stronie opozycji, tym, że był publikowany, realizowano filmy na podstawie jego tekstów, teatry grały jego sztuki. A potem, po jego śmierci, nastała cisza i pustka.

We wstępie do pierwszego tomu Dzieł zebranych pisze Pan, że można znaleźć w twórczości (życiu?) Iredyńskiego wątki wspólne z dziełami (stylem życia?) bitników…

Należy pamiętać o tym, że Iredyński rozpoczynał swoją karierę na przełomie lat 50. i 60. minionego stulecia, czyli w czasie, w którym obydwa te nurty prężnie się rozwijały. To, że przez lata wskazywano na intelektualny pomost pomiędzy Iredyńskim a egzystencjalistami (głównie francuskimi), wynikać może przede wszystkim z faktycznego ograniczenia się ruchu bitnikowskiego do terenów Stanów Zjednoczonych. Bitnikom nie zależało na reklamie i w związku z tym ich idee trafiły na grunt europejski znacznie później. Iredyński jednak zdaje się intuicyjne w nie wpisywać, zarówno charakterem swojej twórczości, jak i postawą życiową. Chodzi tutaj przede wszystkim o podobne rozumienie pojęcia wolności i podejście do literatury w sposób nieizolujący jej od życia. Bitnicy stawiali pomiędzy nimi znak równości, życie i literatura stanowiły jedno. Uprawnionym jest użycie tutaj terminu „życiopisanie”. Do tego dochodzi kwestia doświadczenia ekstremalnego jako podstawy pisania. Iredyńskiego z ruchem Beat Generation łączy poszukiwanie nowych doznań i przekraczanie zasad społecznych, czy raczej życie wbrew nim.

Czy twórczość Iredyńskiego jest pesymistyczna? Mówił Pan o życiu wbrew zasadom. Niektórzy literaturoznawcy określają tego autora jako nihilistę czy anarchistę.

Powiedziałbym raczej, że jego twórczość jest bardzo ludzka. Nie podpisałbym się pod tezą, że jest nihilistyczna. Iredyński przedstawia co prawda sytuacje, opisuje postawy, które świadczą o braku szacunku wobec podstawowych wartości, jednak tego nie postuluje. Jego twórczość przesycona jest żalem po upadku tych wartości i w tym sensie na pewno jest pesymistyczna. Doskonale widać to w jego dramatach. Szlachetna jednostka nie jest w stanie wykroczyć poza sytuację, w którą została uwikłana, sytuację drastyczną, przesyconą przemocą, epatującą okrucieństwem i do tego okrucieństwa koniec końców zobowiązującą. To wszystko nadaje tej twórczości wymiar tragiczny w antycznym tego słowa znaczeniu.

Powróćmy do życiopisania. Czy rzeczywiście w przypadku Iredyńskiego można mówić o tej kategorii? Przecież ludzie, którzy go znali, opowiadają często o tym, że Iredyński kreował siebie, świadomie tworzył swoją legendę. Może więc trzeba zmienić pojęcia, może Iredyński nie stosował poetyki wyznania, nie traktował swoich dzieł jako opowieści o swoim życiu, może było odwrotnie – to pod swoje dzieła i ich bohaterów konstruował własne życie…

Ja bym do końca tych dwóch rzeczy nie rozgraniczał i spoglądałbym na termin „życiopisanie” w nieco szerszej perspektywie. Zakładając, że najbardziej „czystym” przykładem życiopisania staje się prowadzenie dziennika, to nie można o takim działaniu mówić w przypadku Iredyńskiego. Nie jest jednak trudne dostrzeżenie wątków autobiograficznych w jego utworach. Chodzi mi bardziej o ten szczególny rodzaj więzi pomiędzy życiem i literaturą, który objawiać się może w dwojaki sposób. Z jednej strony mamy do czynienia z przeniesieniem życia na karty powieści czy dramatów, z drugiej zaś strony – autokreację, którą również można traktować jako element twórczości literackiej. Zatem można zarówno „pisać życiem”, jak i „pisać życie”, w obu przypadkach jednak mamy do czynienia z nierozerwalnością tych elementów.

Poruszmy kwestię języka. Dzień oszusta i Ukryty w słońcu w dużej mierze „dzieją się” w głowach głównych bohaterów, w myślach, dialogach i monologach. Akcja większości utworów Iredyńskiego nie jest akcją w klasycznym ujęciu.

W latach 50. minionego wieku Ludwig Wittgenstein opracował i przedstawił teorię gier językowych, która zakładała, że język nie jest wtórny wobec rzeczywistości. Znaczy to tyle, że nie spełnia on funkcji opisowej służącej poznaniu tego, co nas otacza. Nie objaśnia rzeczywistości, ale ją tworzy, jednocześnie będąc główną jej częścią składową. Efekty tego przewartościowania są doskonale widoczne w twórczości Iredyńskiego. Tam światem jest język, to on tworzy przestrzeń, w której poruszają się jego bohaterowie. Ale jest on też pułapką, często bez możliwości ucieczki. Najlepiej widać to w dramatach. Można także spojrzeć na to przez pryzmat psychoanalizy Lacanowskiej. Czym zatem są podobne zabiegi, jeśli nie próbą przekroczenia niemożliwej do zniesienia realności, próbą podyktowaną pragnieniem stworzenia bezpiecznej, a przynajmniej możliwej do ogarnięcia rzeczywistości? Iredyński stawia pytanie o sens podobnych dążeń. Można się zastanawiać, czy przemoc przeniesiona przez autora Ukrytego w słońcu z wymiaru fizyczności w przestrzeń językową nie jest przypadkiem przeszkodą nie do pokonania.

Nawiązując trochę do pytania o pesymizm, zapytam o to, jaki jest świat ukazany w dziełach Iredyńskiego. Czy to świat PRL-u? Słowem, czy jest to literatura werystyczna?
 

Moim zdaniem, można mówić o kilku różnych typach świata, jakie prezentuje nam Iredyński. Aura PRL-u wyczuwalna jest przede wszystkim w jego prozie, ale także w słuchowiskach radiowych. Podczas lektury tych tekstów nie opuszcza nas jednak przeczucie – to jest chyba najodpowiedniejsze słowo – przeczucie, że oprócz tego szarego, ponurego świata istnieje coś więcej. Czy będzie to świat pragnień, jak w opowiadaniu Armelle, świat mitycznej młodości z opowiadania Fascynacja, czy też głęboka introspekcja o profetycznym wymiarze, która stanowi oś Ukrytego w słońcu – za każdym razem Iredyński zdaje się wykraczać poza podstawowy wymiar rzeczywistości. W przypadku tekstów dramatycznych ta obecność innego świata jest jeszcze bardziej wyrazista. Wyolbrzymione okrucieństwo, przemoc językowa i fizyczna, bliżej nieokreślony wymiar totalitaryzmu, którego duch unosi się nad większością tych utworów, sprawia, że ich wewnętrzny porządek zostaje odrealniony, pewne normy zostają złamane. Staje się światem pozornym, kruchym, balansującym na granicy bezwzględnego chaosu, i przez to światem przerażającym.


rozmawiała: Krystyna Azymut / wfw


KOMENTARZE
syrogheef NAPISAŁ(A):
2010-08-31 08:57:47
uqhceL alqmzdpedbwj , [url=http://fymmpgmoryex.com/]fymmpgmoryex[/url], [link=http://jghyppitgnnw.com/]jghyppitgnnw[/link], http://gagrtunodbki.com/



irxjlidf NAPISAŁ(A):
2010-08-10 18:08:25
nzz62X fwsgvbnqgbkn , [url=http://dvnkgqafcowr.com/]dvnkgqafcowr[/url], [link=http://nqzgvhvuccdv.com/]nqzgvhvuccdv[/link], http://zgwwxlkpekca.com/



pnuwuofjgga NAPISAŁ(A):
2010-08-10 17:57:17
yCvSdY dkubcrwojscs , [url=http://xxwateacwhsq.com/]xxwateacwhsq[/url], [link=http://qqkutnezosbh.com/]qqkutnezosbh[/link], http://txweayuuxpth.com/



człowiek roku NAPISAŁ(A):
2010-07-16 16:56:17
miło że Iredyński wrócony, choć mam wątpliwość, czy nie należało zacząć od dramatów - chyba jednak lepsze od prozy




SKOMENTUJ
NICK