
Wydawca:
Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron:
324
ISBN:
978-83-61748-08-3
Rok wydania:
2009
Format:
130 x 200 mm
Cena:
34.00 zł
Czas realizacji:
1-3 dni
Ireneusz Iredyński
Dzieła zebrane. Tom 1
Być może dociekliwy czytelnik zada sobie pytanie, dlaczego wydajemy dzieła zebrane Ireneusza Iredyńskiego. Odpowiedź jest prosta — spuścizna literacka tego twórcy zasługuje na przypomnienie. Nie powinno być tak, że niebanalna postać, autor ciekawych utworów odchodzi w niebyt wraz z epoką, w której tworzył. A postać Ireneusza Iredyńskiego zaiste jest nieszablonowa. Pełna sprzeczności i niedopowiedzeń. To erudyta, mistrz dialogu, samouk… Poeta, pisarz, twórca słuchowisk, autor scenariuszy. A do tego awanturnik i alkoholik. Człowiek, który kreował siebie, tak jak konstruował protagonistów swoich powieści. A może było inaczej? Może bohaterowie utworów Iredyńskiego przejmują część jego osobowości, są jego literackimi wcieleniami? Jedno jest pewne — w przypadku Iredyńskiego nic nie jest oczywiste, nie wiadomo, gdzie kończy się kreacja, w którym momencie zaczyna się wyznanie. Był persona non grata dla władz PRL-u, szukających w każdej indywidualnej aktywności śladów nihilizmu i anarchii, odbierających krytykę rzeczywistości i surową oraz gorzką analizę ludzkiej duszy jako bunt przeciw systemowi. A może był to gest oporu? Może tylko w ten sposób wówczas można było się buntować? Dla nas najważniejsze jest to, że utwory Ireneusza Iredyńskiego przeszły próbę czasu, że nie są hermetycznie przynależne do dawnych realiów, ba, że są nadal aktualne i poruszają. Jego twórczość dotyka rdzenia myśli ludzkiej, penetruje zło, wątpliwości, imaginacje, kłączowatość pamięci, jest werystyczna, a jednocześnie niemal poetycka. Mroczna, a przez to piękna, uwodząca groźnym urokiem niezafałszowanej brutalności, mocy i niejednoznaczności. Nie można wobec niej pozostać obojętnym. Chcemy, żeby Ireneusz Iredyński ponownie zaistniał w świadomości polskiego odbiorcy. Żeby znów się pojawił. Żeby był. Oddajmy więc głos samemu Iredyńskiemu, bo nie fakty z literackiej biografii i artysty czy zapewnienia o naszych intencjach, ale prawdziwe słowa prawdziwego pisarza są ostatecznym dowodem i argumentem.
Tom I zawiera trzy mini powieści: Dzień oszusta, Okno oraz Ukryty w słońcu.
Fragment tekstu
Stoję w środku miasta, ja, znający jego ulice i domy, znający ileś tysięcy ludzi, wymieniający z nimi informacje, doświadczający przy nich wszelkich stanów, doświadczający nienawiści i miłości, pogardy i fascynacji; stoję w silnym popołudniowym słońcu, ja, jeden z wielu żyjących w tym mieście, podobny do tych, którzy tu żyli przed wiekami, przed dziesiątkami lat, którzy budowali te domy, którzy w nich mieszkali, którzy odbierali pieniądze z banków, kłócili się z żonami, grali w karty, którzy jeździli karetami i samochodami, którzy przemierzali pieszo ulice i place w poszukiwaniu pracy lub chleba, którzy zostawiali w kobiecych brzuchach swe nasienia, którzy płakali, śmiali się, całowali i mdleli, którzy teraz robią to samo, którzy gryzą w zamyśleniu ołówki, czekają na swoje kobiety, piorą, gotują, stoją ściśnięci w autobusach, którzy modlą się i bluźnią, liżą cukier, spisują inwentarz, podpisują dekrety, którzy przeglądają się w lustrach, którzy wydalają z siebie przetrawione potrawy, którzy mówią miłosne słowa, grzebią zmarłych, opiłowują paznokcie, pochylają się nad maszynami, telefonują, którzy mizdrzą się, biją, wchłaniają napoje, tańczą, którzy operują i są operowani, którzy poruszają się po ulicach, gryzą pestki, wyrywają włosy z nosa, przysięgają, którzy skazują i są skazywani, którzy siedzą w więziennych celach, opluwają, grają na wiolonczeli, czyszczą broń, którzy wzlatują w niebo, lądują, schodzą w kanały, którzy są.
I przez chwilę poczułem się bezpieczny; byłem jednym z owej wielkiej masy, moje zniknięcie nie wydało się niczym nadzwyczajnym; przyjmując jako swój obraz widziany przez lotnika, uspokoiłem się. A potem spojrzałem na swe dłonie, zobaczyłem wezbrane błękitne żyły, rozszerzone pory skóry, a we wnętrzu dłoni pot z brudem, który zebrał się w zagięciach. I na powrót była ulica ze sklepem spożywczym, księgarnią i sklepem z serami, na powrót byłem człowiekiem obserwującym mężczyznę w szarym garniturze, który właśnie wyszedł z bramy i przylgnął do witryny księgarni niby pies obwąchujący kogoś obcego.
Wiedziałem już, że Joanna nie przyjdzie; tak jak niekiedy zdarza mi się to przy pokerze, i tym razem postanowiłem skorzystać z ostatniej szansy, a więc poczekać do czwartej. Godzinne oczekiwanie; nic więcej zrobić nie mogłem. Byłem zmęczony.
Spis treści
Spis treści
Wstęp ......................................................... 5
Dzień oszusta ............................................ 15
Ukryty w słońcu ........................................119
Rozdział pierwszy ..................................121
Rozdział drugi ........................................131
Rozdział trzeci .......................................141
Rozdział czwarty ...................................147
Rozdział piąty .......................................161
Rozdział szósty .....................................171
Rozdział siódmy ...................................179
Rozdział ósmy ......................................183
Rozdział dziewiąty ...............................191
Rozdział dziesiąty ................................203
Rozdział jedenasty ...............................213
Rozdział dwunasty ...............................227
Okno ........................................................239
Posłowie...................................................297