Kultura Liberalna o drugim tomie dzieł zebranych Iredyńskiego


Kiedy Iredyński wydawał swoje Związki uczuciowe po raz pierwszy –  w roku 1970 – M. Hłasko już nie żył, J. Głowacki i A. Pastuszek zaczynali swoje literackie kariery. Kino moralnego niepokoju jeszcze się nie zaczęło. Polityczna i kulturalna mapa Polski ulegała przemianom od swojskiej gomułkowszczyzny do spektakularnej ery Gierka. Życie społeczne musiało zacząć się wycofywać pod wpływem publicznego dekorum z podziałem Polski na 49 województw, a w każdym musiał powstać komitet partii i gmach nowej komendy MO. Współczynnik cynizmu w społeczeństwie był wystarczający, by głosić z przekonaniem teorię wzajemnego zbliżania się do siebie, do tej pory dwóch antagonistycznych ustrojów, socjalizmu i kapitalizmu. Można zatem odczytać prozę Iredyńskiego jako mistrzowsko przeprowadzoną analizę archeologii pozorów. Fałszem okazuje się dosłownie wszystko: miłość, przyjaźń, patriotyzm, przyzwoitość. Nie ma uczuć wolnych i odpornych na zarażenie się chorobą, której nazwa powinna oznaczać królestwo pozorności. W takim świecie nie jest możliwe żadne spełnienie, a jakikolwiek dramatyzm ma wymiar tyleż komiczny, co groteskowy, oderwany od wszelkiej istotności, od zakorzenienia.

Więcej czytaj na: http://kulturaliberalna.pl/2010/07/20/kolarzowski-iredynski-odslona-druga/

2010-07-20

Glosa - podkast o nowych książkach - recenzuje Iredyńskiego


Do krakowskiego Cricotu Krzysztof Pankiewicz przyprowadził kiedyś młodego mężczyznę, który zebranym na próbie aktorom przedstawił się jako Jan Kapusta. Przychodził tam kilka razy, początkowo nie wzbudzając zachwytu – wydaje się, że głównie z powodu pospolicie brzmiącego nazwiska. Któregoś dnia zaoferował jednej z aktorek odprowadzenie jej do domu. Zgodziła się, zachwyciła się nim, a z czasem zakochała. Ów Jan Kapusta naprawdę nazywał się Ireneusz Iredyński i właśnie zaczynał swoją pisarską karierę. Już wtedy konsekwentnie budował legendę swojej osoby.
W latach 60., gdy zaczął intensywnie tworzyć, był fenomenem nie mniejszym od Hłaski. W czasach zgrzebnej gomułkowszczyzny jego mikropowieść Dzień oszusta była wydarzeniem, które wstrząsnęło nawet rządzącą partią.

Słuchaj nagrania na: http://www.glosa.info/?p=91

2010-07-15

W kwietniowej Twórczości dwa tomy Dzieł zebranych Iredyńskiego okrzyknięte książką miesiąca


2010-07-15

Piotr Kofta pisze w Dzienniku o tomie pierwszym Dzieł zebranych Iredyńskiego


Pierwsze wrażenie po lekturze: Iredyński był twórcą niesamowicie sprawnym językowo. Drugie: ta literatura w ogóle się nie zestarzała. Nabrała za to szlachetności, ukazując zresztą mocno swoje amerykańskie inspiracje. Pokutuje opinia, że autor był nihilistą – nic bardziej błędnego: Dzień oszusta – historia jednej doby z życia pewnego cynicznego manipulatora i mitomana – jest manifestem skrajnej obcości w świecie, o wymowie bliskiej utworom dzisiejszych transgresywistów zza oceanu, w rodzaju Palahniuka czy Ellisa. Cynizm i nihilizm maskują tu rozpacz i desperację. Jeszcze ciekawszy wydaje się Ukryty w słońcu, pozornie chaotyczny, improwizowany zapis myśli, wspomnień i projekcji mężczyzny czekającego na spóźniającą się kobietę. Iredyński zastosował tu niemal postmodernistyczną technikę, by opowiedzieć po swojemu największy literacki temat: miłość. Pod pozorami dezynwoltury i bezczelności dostajemy gorzką, liryczną, mocno egzystencjalistyczną historię uczucia, od samego początku przesiąkniętego obawą o nieunikniony kres.

Więcej czytaj na: http://kultura.dziennik.pl/ksiazki/artykuly/105720,projekt-iredynski.html

2010-07-15

Marcin Sendecki o Iredyńskim w Przekroju


Że Ireneusz Iredyński ciekawym pisarzem był, mogą się dziś przekonać ci, którzy go nie pamiętają sprzed lat. Edycja dzieł zebranych głośnego niegdyś autora jest pomysłem, któremu tylko przyklasnąć, choć jest to nie tyle wydanie krytyczne (co mówię, oddając honory w wielu punktach instruktywnym wstępowi i posłowiu), ile po trosze hagiograficzne.

Więcej czytaj na: http://www.przekroj.pl/kultura_ksiazki_artykul,6227.html

2010-07-15

O Iredyńskim i Iredyński w Programie Pierwszym Polskiego Radia


Wypowiedzi Krzysztofa Karaska, Marka Nowakowskiego, Małgorzaty Raduchy, Doroty Marczewskiej oraz archiwalne nagrania samego Iredyńskiego, a także rozmowa z Janem Englertem o premierowym wystawieniu "Kreacji" w Teatrze Narodowym.

Słuchaj nagrania na: http://www.polskieradio.pl/7/177/Artykul/213059,O-Ireneuszu-Iredynskim

http://www.polskieradio.pl/8/369/Artykul/252570,Prowokator-moralista-anarchista-polskiej-literatury

http://www.polskieradio.pl/8/195/Artykul/186430,Sezon-na-Dwojke-Co-slychac-w-literaturze

http://www.polskieradio.pl/8/402/Artykul/261632,Co-teatry-sprzedaja-w-nowym-sezonie

http://www.polskieradio.pl/8/402/Artykul/261198,Sezon-teatralnych-premier

2010-07-15

Z cyklu Iredyńskie: recenzja w artPapierze


Bohaterowie Iredyńskiego uciekają przed ludźmi. Odgrywają role, by ocalić zagrożone „ja”. Być może najbardziej autentyczni stają się podczas introspektywnych wypraw w świat dzieciństwa, choć – jak zaznacza narrator Ukrytego w słońcu – nie jest ono mitologizowane w pełni (pojawia się przecież postać psychopatycznego ojca). Najczęściej jednak skazują się na marginalizację i wykluczenie. Jak sam Iredyński, który – by użyć sformułowania Jadwigi Staniszkis – uprawiał ucieczki w innego człowieka. O tym są jego książki. O bezustannej kreacji. Nie ulega wątpliwości, iż takie strategie rodził kontekst, w jakim ta twórczość powstawała. Parę razy udaje się tu zresztą przemycić krytykę systemu. Ale, jak wspomniałem na wstępie, proza Iredyńskiego mówi o człowieku jak przypowieść. Ograniczanie jej do epoki PRL-u jest krzywdzące i niepotrzebne. Przeciwnie, dziś za wszelką cenę należy Iredyńskiego odpolityczniać. Otwórzmy się więc na twórczość irytującą, która przez gorycz i ból prowadzi do oczyszczenia.

Więcej czytaj na: http://www.artpapier.com/?pid=2&cid=1&aid=2352

2010-07-15

Krzysztof Varga w Gazecie Wyborczej o Iredyńskim


Iredyński często balansował niebezpiecznie na granicy kiczu, ale potrafił bywać też autoironiczny, jak w Fascynacji, gdzie pojawia się pisarz Ireneusz, który "pije sto dwudziesty trzeci dzień". Ów Ireneusz wydał wiele lat temu świetnie przyjętą książkę, ale wciąż nie potrafi napisać następnej, płynie na opadającej fali dawnych zachwytów. Bohaterowie Iredyńskiego żyją wyłącznie rojeniami.

Więcej czytaj na: http://wyborcza.pl/1,75475,7738046,Wyznania_hochsztaplera.html

2010-07-15

Kultura Liberalna o Iredyńskim


Oszust, zdrajca, bawidamek, manipulator, impotent. Bije, pije, pali, zwodzi, unika, szuka, nie ma zasad. Niestały, brutalny, surowy, wyrachowany, często nieludzki, a nawet potworny. Oto stereotypowe ujęcie bohatera powieści Ireneusza Iredyńskiego. A co z ich twórcą? Pobieżne studia za pomocą wyszukiwarki Google pozwalają wyrobić sobie odpowiednie zdanie. Alkoholik, awanturnik, dużo kobiet. Siedział w więzieniu za gwałt, umarł w wieku czterdziestu sześciu lat. Można rzec – bitnik na miarę PRL-u, w jego brunatnej, siermiężnej scenografii. To wszystko jednak tylko część prawdy. Rozprawmy się z najgorszym. Gwałt.

Więcej czytaj na: http://kulturaliberalna.pl/2009/11/30/sieniuc-iredynski-znow-niepokoi-przyzwoitych-obywateli/

2010-07-15